Chytre banki i kredyty
Z ostatnich doniesień wynika, że na rynku mieszkaniowym zaczyna się odwilż, dotyczy to tak samo liczby mieszkań wystawionych na sprzedaż jak i kredytów przeznaczonych na ich zakup. Jeszcze do niedawna o kredyt mieszkaniowy czy kredyt hipoteczny było bardzo trudno, bowiem banki nie tylko znacznie zaostrzyły warunki kredytowe, ale także dość niechętnie udzielały jakichkolwiek kredytów. Dobrze się stało, że na wiosnę banki postanowiły nieco złagodzić swoja politykę kredytową. Objawia się to między innymi w obniżce prowizji, marż, oprocentowaniu kredytów, a także w mniejszych wymogach jeżeli chodzi o wkłady własne. Kilka miesięcy temu banki żądały od swoich klientów wkładów własnych w wysokości 30-40 procent, obecnie średnia ta wynosi już około 20 procent. Jest jednak coraz więcej banków, które kredytują w wysokości 100 procent wartości nieruchomości a niektóre nawet powyżej tej wartości. Sa to anlianz bank, mbank oraz multibank, które oferują kredyt mieszkaniowy w wysokości 110 procent wartości nieruchomości. Jest tylko jeden problem, ta nadwyżka finansowa powinna być wydatkowana jedynie na opłaty bankowe, albo ubezpieczenie kredytu. W związku z tym pieniądze te bardzo szybko wracają do banku i taki bank niczym nie ryzykuje.
- To prawda, że niczym nie ryzykuje, ale dobrze, że chociaż w ten sposób chce jednak pomóc kredytobiorcom, którzy i tak muszą ponieść koszty związane z opłatami bankowymi. A skąd wezmą pieniądze skoro ich nie posiadają? Z drugiej jednak strony szkoda, że nie można tych pieniędzy wykorzystać na przykład na zakup mebli czy też innego wyposażenia domu. Kredyt mieszkaniowy jest bardzo ważnym elementem w życiu człowieka, ponieważ wiele osób tylko w ten sposób może wejść w posiadanie własnych czterech ścian. Dlatego każde jego ograniczenie wywołuje niezadowolenie. Trzeba jednak wejść też w położenie banków, które nie chciałyby dokładać do interesu. Jest to bowiem kredytowanie długoterminowe, bank z pewnością ponosi jakieś ryzyko,ale jednocześnie zarabia i to nieźle – stwierdził doradca finansowy.
Złagodzenie polityki kredytowej dotyczy przede wszystkim kredytów w euro i właśnie kredyty w euro są przez banki preferowane. Nic więc dziwnego, że jeżeli klient ma do wyboru kredyt mieszkaniowy w euro i niepewny kredyt w innej walucie wybiera w euro. Bez wątpienia kredyty walutowe są tańszymi kredytami, ponieważ ich oprocentowanie jest zdecydowanie mniejsze. Istnieje jednak też pewne niebezpieczeństwo, czyli wahania kursu walut. W dobie największego kryzysu już tak było, że na przykład rata kredytu we frankach szwajcarskich wzrastała niemal dwukrotnie. Na takie ryzyko jednak klienci najczęściej się zgadzają, tym bardziej, że wiele banków proponuje w swojej ofercie bezpłatne przewalutowanie kredytu.